piątek, 22 sierpnia 2025

Zapomniana rezydencja na Pogórzu Kaczawskim – poznaj pałac w Kłonicach

W samym sercu Pogórza Kaczawskiego, w niewielkiej wsi Kłonice, stoi renesansowy pałac z 1577 roku – jedna z najciekawszych rezydencji regionu. To budowla, która przez stulecia była rozbudowywana i przebudowywana, a jej mury pamiętają zarówno czasy renesansu, jak i XIX-wieczne modernizacje. Choć dziś znajduje się w rękach prywatnych i można go podziwiać jedynie z zewnątrz, wciąż kryje w sobie urok, który przyciąga ciekawskie spojrzenia...

Kłonice (niem. Klonitz), położone u stóp Chełmów, to miejscowość o średniowiecznym rodowodzie – pierwsza wzmianka pojawia się już w 1305 roku. Wieś malowniczo rozciąga się w dolinie potoku, a jej rozwój przez stulecia związany był z lokalnymi rodami szlacheckimi. To właśnie tutaj w 1577 roku wzniesiono pierwszy dwór renesansowy, który stał się zaczątkiem dzisiejszego pałacu. Od początku towarzyszył mu folwark – browar, stajnie, obora, spichlerz i kuźnia, a także ogrody tarasowe i park ze starymi drzewami. Rezydencja szybko nabrała znaczenia i przez kolejne wieki pozostawała centrum życia Kłonic.

W dziejach pałacu zapisało się kilka znamienitych rodów, m.in. von Schweinichen i von Hacke. Każdy z właścicieli pozostawił tu swój ślad – najlepiej widoczny w kolejnych rozbudowach. W 1873 roku pałac powiększono o część zachodnią, a już w 1879 r. przeszedł gruntowną przebudowę, w wyniku której dodano czworoboczną przybudówkę z wieżą oraz nadano całości bardziej reprezentacyjny charakter. Od strony ogrodu wyrasta środkowa część na planie prostokąta z osiowym ryzalitem, a elewacje zdobi renesansowy portal, tympanon ze sceną Ukrzyżowania i tarcze herbowe. Na pobliskim wzgórzu Radogost wzniesiono w 1893 roku wieżę widokową z otwartą galerią, która stała się atrakcją turystyczną dla okolicznych mieszkańców i przyjezdnych. Pałac przetrwał trudne czasy XX wieku – remontowano go w 1981 roku, a prywatny właściciel odnowił go w 2009 roku. Dziś, choć niedostępny wewnątrz, wciąż zachwyca swoją sylwetką.


Spacerując po Kłonicach, łatwo dostrzec, jak mocno historia odcisnęła się na tej niewielkiej wiosce. Pałac, dawne folwarczne zabudowania, park i wieża widokowa to ślady przeszłości, które przetrwały próbę czasu. To miejsce idealne dla osób, które szukają nieoczywistych atrakcji Dolnego Śląska – łączących historię, architekturę i piękne widoki. Kłonice pokazują, że nawet najmniejsze miejscowości mogą kryć w sobie niezwykłe skarby architektury.







czwartek, 21 sierpnia 2025

Śląski pałac, polski noblista i zaskakujący testament – Warmątowice Sienkiewiczowskie

Co ma wspólnego dolnośląska wieś Eichholz z polskim noblistą Henrykiem Sienkiewiczem? Na pierwszy rzut oka – absolutnie nic. A jednak, historia Warmątowic Sienkiewiczowskich kryje w sobie opowieść o patriotyzmie, nietypowym testamencie i decyzjach, które wstrząsnęły opinią publiczną na początku XX wieku. To właśnie tutaj stoi pałac, który przez wieki zmieniał właścicieli, był świadkiem bitew napoleońskich i skrytką podczas II wojny światowej.

Warmątowice po raz pierwszy pojawiły się w źródłach w 1217 roku jako miejscowość związana z cysterskim kościołem w pobliskim Słupie. Była to typowa wieś rycerska, z centralnie położonym dworem obronnym i otaczającym go parkiem. Pierwszy dwór stał tu już w XV wieku, a w późniejszych stuleciach miejscowość przechodziła w ręce różnych rodów szlacheckich. Wieś zapisała się także w historii w 1813 roku, kiedy to na okolicznych polach doszło do krwawej Bitwy nad Kaczawą – starcia armii napoleońskiej z wojskami rosyjsko-pruskimi pod dowództwem feldmarszałka Blüchera. Pałac w Warmątowicach pełnił wówczas funkcję jego głównej kwatery.

Dzisiejszy pałac ma swoje korzenie w renesansowym dworze obronnym z 1602 roku. Otoczony szeroką fosą, pierwotnie pełnił rolę twierdzy granicznej Księstwa Legnickiego. W 1748 roku przeszedł gruntowną przebudowę i otrzymał barokową formę, którą zachował do dziś. W 1812 roku majątek nabył Ludwik Serafin von Olszewski z Podlasia. To jego syn, Alfred von Olszewski, zapisał się w historii Warmątowic w sposób absolutnie wyjątkowy.

Alfred von Olszewski (1859–1909), zniemczony potomek polskiego rodu, przeżył coś na kształt duchowego przebudzenia pod wpływem lektury powieści Henryka Sienkiewicza. W swoim testamencie zapisał, że jego dzieci mogą odziedziczyć majątek tylko pod warunkiem, że do 30. roku życia zdadzą egzaminy z języka polskiego, historii i kultury oraz zwiążą się z Polakami. Jeśli tego nie zrobią – cały majątek miał przypaść Henrykowi Sienkiewiczowi. Pisarz, choć zaskoczony takim zapisem, majątku nigdy nie przyjął, tłumacząc, że „do polskości nie można nikogo zmuszać groźbą utraty ojcowizny”. Po śmierci Alfreda majątek pozostał w rękach rodziny jego żony, Gabrieli von Zedlitz und Neukirch, aż do II wojny światowej.

W czasie II wojny światowej pałac odegrał jeszcze jedną rolę – ukryto tu część kolekcji numizmatycznej Muzeum Wrocławskiego. Skarb ten zaginął i do dziś nie został odnaleziony. Po wojnie pałac przez lata niszczał, pełnił funkcję mieszkań komunalnych, a następnie popadł w ruinę. Dopiero w latach 90. XX wieku obiekt przeszedł w ręce prywatne. W 1998 roku, na pamiątkę niezwykłego testamentu Alfreda von Olszewskiego, wieś oficjalnie zmieniła nazwę na Warmątowice Sienkiewiczowskie.

Chociaż Sienkiewicz nigdy nie stał się właścicielem pałacu, jego nazwisko na zawsze wpisało się w dzieje tej niewielkiej wsi. Warmątowice Sienkiewiczowskie są dziś nie tylko ciekawym punktem na mapie Dolnego Śląska, ale też świadectwem niezwykłej historii o powrocie do polskich korzeni, dumie narodowej i wartościach, które przetrwały mimo burz dziejowych.





środa, 20 sierpnia 2025

Miasto złota – od Aureus Mons do Złotoryi

Złotoryja jest miastem, które wyrosło na złocie. Najstarsze w Polsce (lokacja w 1211 r. na prawie magdeburskim), położone wśród wzgórz Pogórza Kaczawskiego – w Krainie Wygasłych Wulkanów – wciąż kusi historią i widokami. Choć w Złotoryi nie wydobywa się już szlachetnych kruszców, to złoto wciąż obecne jest w symbolice miasta. Wybierzmy się na drogocenny spacer po "Złotej Górze"...

W 1211 roku książę Henryk Brodaty nadał tutejszej osadzie prawa miejskie – to najstarsza, udokumentowana lokacja miejska w Polsce. Miasto rosło dzięki górnictwu złota, stale się bogacąc. W XV w. najazdy husyckie wymusiły budowę murów obronnych, a wiek XVII przyniósł klęski żywiołowe – powódź (1608), wielki pożar (1613) i skutki wojny trzydziestoletniej. Po wygaśnięciu linii piastowskiej Złotoryja przeszła pod rządy Habsburgów, a w XVIII wieku – Prus. W 1813 r. okolice stały się areną walk napoleońskich. XIX stulecie to rozwój rzemiosła i kolei, a współcześnie miasto pielęgnuje tradycję płukania złota – od lokalnych imprez po międzynarodowe mistrzostwa.

Sercem miasta jest wydłużony rynek z neorenesansowym ratuszem (XIX w.), który dominuje nad zabytkowymi kamienicami. Tuż przed nim lśni Fontanna Delfina z 1604 r., ufundowana przez burmistrza Johanna Feigego. Pierwotnie była miejską studnią. Dziś znów zdobią ją delfiny – po zniszczeniach po 1945 r. odtworzone w zmienionej formie – a na koronie fontanny widnieje łacińska sentencja „Se figens in Iova” („Ufając Bogu”). Druga wodna ozdoba rynku to Fontanna Górników – współczesne nawiązanie do miejscowych tradycji wydobycia, które dodaje placowi charakteru i przypomina, że to tutaj złoto było codziennością. 


Tuż obok rynku wznosi się największa świątynia miasta – Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Jego początki sięgają I poł. XIII w.; budowlę wzniesiono na planie krzyża, w stylu gotyckim z romańskimi elementami. Wnętrze kryje fragmenty renesansowej polichromii, późnorenesansową ambonę, barokowy ołtarz główny (XVIII w.), dwa cenotafy z 1566 r. oraz empory. W bocznej nawie znajduje się studnia o głębokości 23 m, a wschodnia wieża (67 m) służy dziś jako punkt widokowy na Pogórze Kaczawskie i Karkonosze. 

Z kolei kilka kroków dalej, w XVII-wiecznym budynku z mansardowym dachem, mieści się Muzeum Złota. Ekspozycja na trzech kondygnacjach łączy geologię Krainy Wygasłych Wulkanów (z pięknymi agatami) z opowieścią o górnictwie złota, metodach jego pozyskiwania i pamiątkach z zawodów w płukaniu złota. To tu naprawdę zrozumiesz, dlaczego Złotoryja nazywa się „stolicą polskiego złota”.

Kiedyś broniła Górnej Bramy, dziś jest jednym z symboli Złotoryi. Baszta Kowalska powstała w połowie XIV w., ma 22,5 m wysokości, 9,5 m średnicy, a u podstawy mury grube na 2,7 m. Jest... lekko krzywa – odchylona od pionu o ok. 60 cm – i prowadzi na nią 45 kamiennych stopni. To popularny punkt widokowy (klucz do wejścia wydaje miejscowe CIT). Wzdłuż pobliskich ulic wciąż można wypatrzyć fragmenty dawnych murów obronnych. 

Złotoryja to nie tylko najstarsze miasto w Polsce, lecz także miejsce, które pozwala poznać mało znaną historię dolnośląskiego górnictwa złota. Urocza, nieduża miejscowość sprawdzi się jako przystanek w drodze podczas zwiedzania Pogórza Kaczawskiego i z pewnością usatysfakcjonuje miłośników zabytków i lokalnej turystyki.